Jak już tak baaardzo nie chcecie mi skomentować bloga, to chociaż kliknijcie w ankietę----> ♥
_________________________________________________*
(...)Spokojnie, nie gryzę, a nawet jeśli to zapewniam, że by ci się spodobało - przygryzłam wargę i lekko się zaśmiałam.
*Oczami Harrego*
To co do mnie właśnie powiedziała wywołało u mnie niejednoznaczne myśli. Sam nie wiem, czy to dobrze czy też nie, bo nigdy nie lubiłem pożądać kobiet, które nie pożądały mnie. Intrygowała mnie ta dziewczyna, chociaż nie patrzyła na mnie tymi swoimi błękitnymi oczami w ten sposób, w jaki chciałbym, żeby patrzyła. Wręcz przeciwnie. Gdy jej tęczówki były skierowane w moją stronę można było odczytać w nich pogardę. Nie wydawało mi się, żeby mnie lubiła., a co dopiero czuła coś na kształt zauroczenia.
- Chcesz coś do picia ? - przygryzłem dolną wargę i wlepiłem wzrok w Abbie
- Mogłabym chcieć - uśmiechnęła się unosząc brwi, ale ani na chwilę nie przenosząc wzroku na mnie
- Ale ? - czując już, że jestem w pewnym stopniu na przegranej pozycji kontynuowałem mało fortunną rozmowę
- Ale nie chcę - zmarszczyła nos i energicznie wstała kierując się do łazienki
*Oczami Abbie*
- Co ja tutaj kurwa robię ? - powiedziałam do siebie i spojrzałam w lustro opierając się o brzeg umywalki
Sensownej odpowiedzi na to pytanie nie potrafiłam znaleźć. Jestem w domu mojego byłego chłopaka, który sprawił, że moje życie zrobiło obrót o 180 stopni, złamał mi serce i w sumie nawet nie wiem dlaczego tu jestem. Może to wszystko przez ten moment tęsknoty do tego kretyna mnie tu zwołał,albo może to zwykłe przeczucie, że może przez to cokolwiek w moim życiu ulegnie zmianie.
Na początku byłam zwykłą dziewczyną, później szaloną nastolatką, której nikt nie był w stanie przemówić do rozumu, która niszczyła swoje ciało na wszelkie sposoby, a teraz stałam się zamkniętą w sobie, szarą i cichą osobą z rozdartą osobowością.
Krzywo spojrzałam się w swoje odbicie w lustrze.
- Jaka ja jestem żałosna - zaśmiałam się samej sobie w twarz
- Nie jesteś - zza pleców usłyszałam znajomy głos
Nie odwracając się, kątem oka zobaczyłam Loczka. Podchodził do mnie coraz bliżej, aż w pewnej chwili położył swoją rękę na moim ramieniu.
Przyznam szczerze, że nic do niego nie czułam, ani nic w środku nie przekonywało mnie do niego, ale wiedziałam, że to najwyższa pora, żeby przestać być tą żałosną i zranioną Abbie, wiecznie skuloną w swoim zrujnowanym świecie.
Odwróciłam się twarzą do Harrego i uśmiechnęłam się jak tylko najszczerzej potrafiłam.
Przybliżyłam się trochę bardziej do chłopaka, po czym pozwoliłam mu się pocałować. Usta miał nadzwyczajnie ciepłe, a rękoma obejmował mnie w pasie. Odgarnęłam swoje włosy do tyłu, po czym wpiłam się w usta Loczka przygryzając jego dolną wargę. Przejechałam dłońmi po jego torsie, a następnie ustami zjechałam na jego szyję zostawiając mu na niej czerwony ślad w postaci malinki. Jedną dłoń położyłam na jego policzku, a drugą pozwoliłam sobie wetknąć do tylnej kieszeni jego spodni. Z jego szyi swoje usta przeniosłam ponownie na jego wilgotne wargi, które czułam jak układają się w delikatny uśmiech. Myślami odpłynęłam gdzieś indziej i nie miałam pojęcia co się przez ten moment dzieje. Czułam się tak jakoś... Beztrosko. Poczułam jak ręka Harrego wędruje w stronę suwaka od mojej sukienki. Wyraźnie mnie to speszyło, ale starałam się nie dać po sobie tego poznać. Kiedy czułam, że sukienka staje się coraz luźniejsza i powoli się ze mnie zsuwa już byłam prawie pewna jak to wszystko dalej się potoczy. Lekko odsunęłam się od chłopaka i cichym głosem wydukałam coś w stylu :
- Przepraszam... Nie... Nie teraz...
Półbiegiem opuściłam łazienkę i jakby nigdy nic usiadłam obok Nialla obżerającego się ravioli. Chyba byłam dość głodna, a moja głowa zaprzątnięta zbyt wieloma myślami, żeby zastanawiać się co robię, bo wlepiłam wzrok jak zahipnotyzowana w talerz i obserwowałam jak jego zawartość znika.
- Peszysz moje jedzenie - blondyn z ustami pełnymi od pierożków spojrzał na mnie ze zdziwieniem, jak mogę coś takiego w ogóle robić
- Tak ? Przepraszam - uśmiechnęłam się do niego udając, że rozumiem jego zachowanie i że jest to według mnie całkowicie normalne
Spojrzałam na tarczę zegara, który wskazywał 9:00 wieczorem.
- Ahm. Nie mówiłem ci. Niall uważa, że jedzenie to największa świętość i tej właśnie świętości poświęca całe swoje życie - spojrzał na mnie Lou próbując wytłumaczyć zachowanie kolegi
- Okej, zapamiętam - zaśmiałam się cicho i spojrzałam na blondyna, który wydawał mi się w pewnym sensie uroczy - A tak w ogóle, to dlaczego wy wszyscy mieszkacie tu razem ? - zaintrygowało mnie to pytanie
- Tak jakoś - powiedział Liam wzruszając ramionami
Z piętra dobiegł dość głośny krzyk, który mnie wystraszył i sprawił, że nie bardzo wiedziałam co się dzieje.
- Spokojnie - zaśmiał się Liam widząc moją zdezorientowaną minę - Zayn się z koleżanką bawi - zaczął śmiać się pod nosem
Rozejrzałam się po pokoju i faktycznie zauważyłam, że brakuje tu przystojnego Malika. No to wszystko się wyjaśniło. Pokiwałam głową przytakując, że zrozumiałam już całą sytuację.
Jednak zaniepokoił mnie brak powrotu Stylesa. Przeprosiłam kolegów z pokoju i ponownie udałam się do łazienki, chociaż nie byłam pewna tego co robię.
Przekraczając próg toalety zobaczyłam Harolda siedzącego na pralce z odchyloną głową i mamroczącego coś do siebie pod nosem. Poczułam w sobie potrzebę wyjaśnienia tego wszystkiego, chociaż od dawna z nikim o tym wszystkim nie rozmawiałam. Nienawidziłam swojej przeszłości, która nie zalicza się do godnej pochwały, ale może gdy się komuś wygadam, to poczuję się lżej.
Usiadłam obok niego i przez moment panowała niezręczna cisza.
- Ja... - cicho zaczęłam
- Nie. Ja przepraszam. Znaczy no. Myślałem, że ty. Że no... No wiesz... - zaczął jąkać się Harry z nadzieją, że zrozumiem jego mało rozgarnięty układ słów
- Ja normalnie nie miałabym nic przeciwko. Ale no... - ucięłam w pewnym momencie swoją wypowiedź
- Ale co ? Jesteś jeszcze dziewicą ?
- No też właśnie... - zakłopotałam się trochę niefortunnym pytaniem zadanym bez większego stresu przez chłopaka - no też właśnie nie bardzo. - odwróciłam głowę w przeciwną stronę od miejsca gdzie siedział Harry, który nic nie powiedział tylko przyglądał mi się z pytającą miną
- I co zaszłaś w ciążę? - przyglądał mi się uważnie
- Ja może pójdę... - zacisnęłam wargi i zeskoczyłam z pralki w celu jak najszybszego opuszczenia tego miejsca
Harry złapał mnie za nadgarstek.
- Ab, ja przepraszam, nie wiedziałem... - starał się mnie nie wypuścić z rąk, ale na darmo bo szybko się wyrwałam i już po chwili kroczyłam chodnikiem w stronę domu z oczodołami wilgotnymi od napływających łez.
______________________________
Nikt nie czyta :D Szubiduridongdong xD
Cud, że napisałam bo ostatnio mam zapierdol w szkole.
Ktoś mi napisał, że mam się nie poddawać no i w sumie to prawda. Dziękiii ;**
Ale no nie lubię pisać dla samej siebie więc jeszcze to wszystko muszę ogarnąć :DD
@eatcarrotsordie
Akcja się rozkręca i mi się twoja historia podoba pisz dalej następny to z miłą chęcią przeczytam. I nie masz za co dziękować xD.
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie http://party-hard-1d.blogspot.com/
Świetny rozdział *___*
OdpowiedzUsuńCzekam na next <3